Kiedy po raz pierwszy usłyszałam o książce Radka Kotarskiego “Włam się do mózgu”, od razu pomyślałam:

“No nie! Kolejny bloger/youtuber piszący dzieło życia! Znalazł się ekspert od metod uczenia się…. To nie może być dobre…”

Czasem jednak tak mamy (ja na przykład notorycznie mam tak z ciastem), że niby wiemy, iż nie powinniśmy kupować, a jednak… kupujemy.
Kupiłam.
I co?
I to była bardzo, bardzo dobra decyzja!!!

 

O czym jest książka?

“Włam się do mózgu” jest w skrócie o tym, jak powinniśmy się uczyć, aby się nauczyć na długo. Wystarczy wiedzieć, którą metodę nauki w danej sytuacji zastosować. Trzeba więc te opcje przyswajania wiedzy poznać. No właśnie! U Kotarskiego przyglądamy się trzynastu różnym metodom nauki. I to jak się przyglądamy!

 

Layout czyli układ książki

W pierwszym kontakcie z książką od razu rzuca się w oczy jej układ. Już sam spis treści komunikuje:

„tu nie będzie normalnie!”

 

Jeśli miałabym opisać jednym słowem layout tej pozycji, to byłoby to słowo: różnorodność. Kolorystyka, ciekawe schematy, oryginalna ikonografia, piękne zdjęcia, to tylko niektóre wyróżniki książki. Całość, choć ma za zadanie przekazanie trudnej treści, jest świetnie dostosowana do naszej współczesnej “smartfonowej” percepcji. Dlatego obcowanie z tym “włamem do mózgu” jest niezwykle przyjemne.

 

Największy szok

Drugą rzeczą, która powiem szczerze zszokowała mnie najbardziej, jeszcze zanim zaczęłam czytać książkę, była bibliografia. Kilkanaście stron!!! A na nich między innymi wiele, znanych mi jeszcze ze studiów pedagogicznych, pozycji naukowych.
Wiarygodność przedstawianych w książce wniosków jest podparta wynikami badań. To one najlepiej pokazują, która metoda na ile jest skuteczna. A jeśli jeszcze dodamy do tego badania własne autora… ale o tym za chwilę.

 

Naukowo, ale tak jakoś swojsko

Jeśli wystraszyłam Cię tym co piszę i spodziewasz się w pracy Kotarskiego nadętych, naukowych wywodów – to nic bardziej mylnego. Język książki jest prosty, bez zbędnego wymądrzania się. Właściwie to często podczas lektury robi się tak przytulnie i swojsko, że mamy wrażenie, iż rozmawiamy z kolegą przy kawie. Kotarski bowiem umie lekko i interesująco opowiadać o skomplikowanych kwestiach.
Pozostaje jeszcze jedno ważne pytanie…

 

Dlaczego Kotarski jest wiarygodny?

Przede wszystkim dlatego, że nauczył się języka szwedzkiego od zera do poziomu średniozaawansowanego w 6 miesięcy – testując wszystkie metody na sobie. Warto dodać, że jedyną motywacją Radka Kotarskiego do nauki akurat tego języka, było sprawdzenie teorii metod uczenia się w praktyce. Szwedzki, jak sam pisze, wydawał mu się “równie dźwięczny co spadający z metalowych schodów kaloryfer”. Język ten wybrała mu losowo żona – TUTAJ możesz obejrzeć losowanie.

 

Jak pan Radek uczył się szwedzkiego?

Autor korzystał z wszystkich opisanych przez siebie metod. Jednak w moim przekonaniu nie każda z nich jest w równym stopniu efektywna w nauce języków obcych. Dlatego w kolejnym blogowym wpisie przedstawię Ci trzy metody z książki Kotarskiego, które zdecydowanie warto wpleść do uczenia się angielskiego. A jeśli jesteś rodzicem i sam/a nie uczysz się języka, może myślisz teraz:
“No tak, kolejna książka dla dorosłych… A przecież wiedza o metodach uczenia się tak bardzo przydałaby się mojemu dziecku…”
Spokojnie – czytaj dalej:

 

Ech ta dzisiejsza młodzież…

…jest taka wspaniała! Wie co dla niej dobre. A może to Radek Kotarski jest wspaniały, bo umie do nastolatków trafić? Moja 14-letnia córka najpierw sceptycznie słuchała jak zachwalam tę książkę. A jak ją wzięła do ręki, to, ku mojemu zaskoczeniu, od razu się zakochała: “Jaka fajna! I na dodatek taka pożyteczna!”. Jeszcze większym szokiem było dla mnie to, że koleżanka córki na pytanie o prezent urodzinowy:
“Co wolisz dostać: kosmetyki czy książkę Kotarskiego?” odpowiedziała:
“Książkę.” (!)

 

Nauczyciele Homeschool też zachorowali

Chyba nie tylko córkę zaraziłam tą książką, ale też większość  nauczycieli w swojej szkole – co widać na zdjęciu. Wiem, że część z nich jest już w trakcie czytania. Pewnie więc szykują w najbliższym czasie jakieś włamy do mózgów naszych uczniów ☺
A tak zupełnie poważnie – zawsze byłam zdania, że

tak samo ważne jest to, czego się uczysz, jak i to, w jaki sposób się uczysz.

Dlatego moim marzeniem jest, aby w Homeschool nauczyciele nie tylko przekazywali treści w ciekawy sposób, ale też podpowiadali uczniom jak powinni się uczyć w domu. Takiej wiedzy, niestety, nie dostają w szkole państwowej, gdzie standardem jest podejście typu:
Masz się nauczyć tego i tego, a w jaki sposób to zrobisz, to już Twoja sprawa.
I na koniec:

 

Dobra wiadomość

…dla rodziców czekających na dzieci w Homeschool:
Przygotowaliśmy jeden egzemplarz “Włam się do mózgu” specjalnie dla Was. Teraz, podczas zajęć Waszych pociech, możecie zgłębiać tajniki metod uczenia się razem z Kotarskim. A zdobyte informacje przekazywać swoim dzieciom – pokazując im jak mogą się uczyć, aby cały proces był przyjemniejszy i szybszy, a przyswajana wiedza zostawała w ich głowach na dłużej.

 

Zastanawiam się czy przy tak pozytywnej recenzji nie powinnam zastrzec, że ani nie jest to wpis sponsorowany, ani też nie znam (choć mam nadzieję, że kiedyś poznam) pana Kotarskiego. Książkę szczerze polecam – dorosłym i nastolatkom. A jeśli nadal masz wątpliwości, to zachęcam do obejrzenia wystąpienia Radka Kotarskiego na TEDxKatowice:

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *