angielski w dziecku

A ściślej mówiąc – motywację do dalszej nauki. To proste!
Rodzicu zapisujący na kurs swoje dziecko – posłuchaj opowieści.

 

Taka wrześniowa sytuacja

Przychodzi mama z synem do szkoły. Dziecko ma, powiedzmy, 6, 8 albo i 12 lat. Siadają przy biurku.
Mama: Chciałabym zapisać syna na kurs angielskiego.
My: Oczywiście. Najpierw więc standardowo zaprosimy dziecko na rozmowę z metodykiem, aby sprawdzić jego poziom językowy.
Mama:

A co pani go będzie sprawdzać – on i tak nic nie umie!

Bang! Bang! Motywacja zraniona. Albo i zabita. To już zależy od wrażliwości dziecka.

 

Dlaczego to robisz?

Mogę się tylko domyślać, dlaczego rodzic w tak negatywny sposób komentuje umiejętności dziecka. Na pewno nie ma na celu tych wszystkich złych konsekwencji, o których piszę. No bo kto świadomie krzywdziłby swoje dziecko? Reakcja dorosłego jest najprawdopodobniej odruchowo-nawykowa. A powodem może być na przykład zaniżona samoocena rodzica lub JEGO nadmierna skromność.

 

Słowa mają moc

Warto zastanowić się na przykład nad tym, jak sami/same reagujemy na komplementy. Na pewno umiemy je przyjmować? Kobieta, która usłyszy od znajomej:
– Ale masz piękną sukienkę!
Często odpowie coś w stylu:
– Aaaa, to tylko stara szmata.
Masz podobnie? Odrzucasz miłe słowa?
Ale Twoje dziecko nie musi przejmować Twojej zaniżonej samooceny! Po prostu postaraj się zwracać większą uwagę na to, co mówisz w jego obecności. To już jest pierwszy krok w dobrą stronę. A słowa mają dużą moc. Tym bardziej, że to i tak…

 

Nieprawda!

W większości przypadków, kiedy rodzic mówi:
“On/ona i tak nic nie umie” – nie jest to prawdą.
Dziecko umie. Tylko nie to, co mama czy tata potrafią sprawdzić i dostrzec. Na przykład umie poprawnie zareagować na usłyszany angielski. Umie odpowiedzieć na odpowiednio zadane w języku obcym pytanie. Umie wykonać polecenie. A czasem umie odpowiedzieć po polsku na pytanie zadane po angielsku – to też oznacza, że coś umie (rozumie przecież!).
Negatywny komentarz jest więc nie tylko demotywujący, ale zupełnie niezasadny.

 

Rodzice są coraz bardziej świadomi

Na pocieszenie powiem tylko, że liczba opisywanych sytuacji z roku na rok maleje. Co by znaczyło, że rodzice są coraz bardziej uświadomieni wychowawczo. A trendy najnowszej pedagogiki (np. rodzicielstwo bliskości, wychowanie bez porażek Gordona czy komunikacja bez przemocy) efektywnie docierają internetem pod strzechy. Popularność książek Adele Faber i Elaine Mazlish (m.in. “Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały”) bije rekordy od wielu lat. Jednym słowem: rodzice NAPRAWDĘ zdali sobie sprawę, jak ogromny wpływ na kształtowanie osobowości dzieci mają ich słowa i sposób ich wypowiadania. I to jest piękne!

 

Następnym razem

Mając więc na uwadze powyższe argumenty…

…następnym razem, kiedy znajoma powie Ci, że masz ładną sukienkę, odpowiedz: Dzięki, też się sobie w niej podobam.

…następnym razem, kiedy przy zapisie na kurs angielskiego usłyszysz od nas, że chcemy zbadać poziom Twojego dziecka, odpowiedz: Okej, trzymam kciuki. Albo po prostu uśmiechnij się do córki lub syna.

Życie angielskiego w dziecku ocalone. A nawet dokarmione!

 

Przyłącz się do rozmowy! 2 komentarzy

  1. Tego słowa znów potrzebowałam,dziękuję.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *