Radek Kotarski napisał świetną książkę, w której omówił 13 metod uczenia się. O tym, dlaczego warto przeczytać “Włam się do mózgu”, pisałam w tym tekście. Teraz podpowiem na jakie metody, zwane przez Kotarskiego “wytrychami do mózgu”, warto zwrócić szczególną uwagę, ucząc się języka obcego.

 

 

1. Metoda fiszek

Fiszka to (najlepiej wykonany własnoręcznie) kartonik wielkości zbliżonej do wizytówki. Na jednej stronie zapisujesz słówko/zwrot językowy, którego się chcesz nauczyć. Wskazany jest też zapis fonetyczny. Na odwrocie umieszczasz jego wyjaśnienie/tłumaczenie – najlepiej po angielsku. Kartonik umieszczasz w specjalnym pudełku z “pięcioma żołądkami” – też możesz wykonać je samodzielnie.

Żołądki to przegródki pudełka (zerknij na zdjęcie główne tego wpisu). Jest ich aż pięć, bo każde słowo, którego się chcesz nauczyć, trzeba dobrze “przetrawić”. Tylko tak opracowany materiał pozostanie z Tobą na długo.

A teraz najważniejsze. Trawienie (zapamiętywanie) musi się odbywać w pewien określony sposób:

  • Zapełniasz pierwszy żołądek fiszkami.
  • Po zapełnieniu robisz powtórkę – każda zaliczona fiszka wędruje do kolejnego żołądka.
  • Pamiętaj, że sesję powtórkową z wybranego żołądka robisz dopiero jak jest on zapełniony.
  • Jeśli nie zaliczysz danej fiszki podczas sesji, to wędruje ona zawsze do pierwszego żołądka i jest trawiona od początku. W ten sposób każde słówko powtarzasz minimum 5 razy – i to w odstępach czasowych.

A dlaczego odstępy czasowe są ważne – o tym w metodzie tancerki.

 

2. Metoda tancerki

To nic innego, jak zastosowanie w uczeniu się rozproszonej w czasie praktyki. Kotarski opisuje to zajwisko na przykładzie treningów tanecznych Marthy Graham. Ta metoda jest jednak idealna też przy nauce języków obcych.

Rozproszona praktyka polega na mądrym rozłożeniu nauki w czasie, odpowiednim rozplanowaniu sesji powtórek. Przy czym bardzo istotną rolę w tym planowaniu odgrywa odpoczynek pomiędzy sesjami.

Można to ująć w następującym schemacie:

  • przyswajanie partii materiału
  • przerwa
  • powtórka materiału
  • przerwa
  • powtórka materiału
  • przerwa, itd.

Przerwy są ważne, bo pozwalają trochę zapomnieć i zmuszają mózg do intensywniejszego wysiłku podczas następnej sesji powtórkowej. Co z kolei sprawia, że dany materiał zapamiętujemy na dłużej. A o to przecież chodzi w nauce angielskiego! Przyswajanie języka nie może się odbywać zgodnie ze studencką zasadą 3Z (Zakuć, Zdać, Zapomnieć). Angielskiego uczymy się na całe życie.

 

3. Metoda immersji

Immersja to, w odniesieniu do nauki angielskiego, częściowe zanurzenie w języku. Jest zestawiana przez Kotarskiego z submersją (całkowitym zanurzeniem), którą to autor raczej odradza.

Przykładem całkowitego zanurzenia, rzucenia się na głęboką wodę, może być np. wyjazd za granicę w celu nauki języka. I gdy twój poziom językowy jest bardzo niski, taka sytuacja może spowodować “utonięcie” w postaci zniechęcenia do nauki, frustracji, zdenerwowania. Nie jesteśmy w stanie chłonąć wiedzy, która jest dla nas zbyt trudna.

Immersja natomiast jest bardziej metodycznym podejściem do zanurzenia się w języku. Otaczamy się angielskiem tylko na tyle, na ile jesteśmy w stanie przyjąć na naszym poziomie zaawansowania. Przykład:

Aby nauka była przyjemna i nie powodowała frustracji, osoba początkująca nie powinna oglądać angielskich filmów od razu w oryginale, ale najpierw z napisami polskimi, potem ten sam film z napisami angielskimi.

Dobrze poprowadzony kurs językowy to też immersja. Bo jeśli nawet nauczyciel mówi na lekcji tylko po angielsku, to posłuży się słownictwem adekwatnym do poziomu grupy. Dodatkowo, w razie problemów ze zrozumieniem, użyje jeszcze odpowiedniego tonu głosu, gestów, obrazów, dźwięków, itp.

 

 

Chcesz więcej? Zobacz dlaczego warto.

Wybrane metody opisałam w telegraficznym skrócie. Po więcej – musisz sięgnąć do książki. A dlaczego w ogóle warto zawracać sobie głowę metodami uczenia się? Bo, powtarzając za Kotarskim, “poczucie szczęścia i uczenie się są niezwykle mocno połączone w tych samych częściach naszego umysłu.” Oznacza to, że

“poziom naszego szczęścia znacząco się zwiększa razem z poziomem naszej wiedzy”

Zdecydowanie i stanowczo potwierdzam! ☺

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *